Wiedza i Myśl

Mały wielki człowiek
Alicja Nyziak
5/2010

 
 
 Uwaga, rzucam hasełko: Polski Związek Niewidomych jest do bani! Oj, oj, już oczami wyobraźni widzę ten bulgot, ferment - a potem cudowna, zajadła, frustrująca fala tsunami rusza do ataku. W tym momencie mówię: Do roboty, aniołki, zamiast narzekać i wyrzekać. Pole do popisu jest ogromne i jeśli tylko się chce, to można wiele. Wiem, wiem, różnie bywa, bo czasami prezes nie taki, bo władze miasta be, bo, bo... Nadal jednak twierdzę, że gdy się chce, to dużo można. Na poparcie swoich słów przedstawiam człowieka, który opracował program spotkania, zaprezentował go kolegom i koleżankom z zarządu koła, dostał zielone światło i zorganizował całe spotkanie od podstaw, czyli napisał projekt i uzyskał dofinansowanie, znalazł gościnną bibliotekę, która nieodpłatnie udostępniła salę, wyszukał i zaprosił firmy, stowarzyszenia i fundacje działające na rzecz osób z dysfunkcją wzroku. Poświęcił czas przeznaczony na odpoczynek, żeby przygotować prezentację, i razem z kolegą wykonał do niej audiodeskrypcję. Dobrze, że kolega pomagał, bo inaczej żona jak nic dałaby dymisję ze stanowiska głowy domu, bo niby był, ale jakby go nie było.
Dzięki tej inicjatywie członkowie kutnowskiego koła PZN mieli okazję zapoznać się nie tylko z nowoczesnym osprzętowaniem dla niewidomych i słabowidzących, ale także "zaprzyjaźnić się" z różnymi odtwarzaczami książek. Jak wiadomo, kupowanie sprzętu w ciemno jest szczególnie uciążliwe dla osób bogatych w życiowe doświadczenia, bo jak sami mówią, głowa już nie ta i trudno sobie z elektroniką poradzić. Wielu z nich nadal korzysta z książek nagranych na kasety magnetofonowe. No, ale wiadomo, worki z nimi są ciężkie i nie zawsze ma kto pomóc dostarczyć na pocztę, trafiają się także kasety "zmęczone życiem" i wtedy fragment książki trzeba sobie dopowiedzieć, uaktywniając wyobraźnię. Ponadto na rynku zaczyna brakować kaset, czyli kaseciaki, podobnie jak wcześniej magnetofony szpulowe, odejdą w zapomnienie. Trzeba zacząć przestawiać się na nowoczesność, ale jak tu się przestawiać, gdy człowiek nie wie, w czym może wybierać. Inicjatywa, którą opisuję, pozwoliła starszym członkom koła przekonać się, że obsługa tego czy innego gadającego odtwarzacza jest na miarę ich możliwości. Młodsi również mogli zapoznać się z całą gamą gadającej elektroniki oraz porozmawiać z przedstawicielami stowarzyszeń i fundacji o różnych aktywizujących działaniach, z których mogą skorzystać.
Zarówno organizatorzy (zarząd koła, tym razem na czele z pomysłodawcą), jak i zaproszeni goście byli zaskoczeni tak dużym zainteresowaniem. Okazało się, że jest ogromne zapotrzebowanie na tego typu pokazy, bo tak naprawdę osoby z małych miast, miasteczek i wiosek nie mają dostępu do informacji, co i jak może im ułatwić życie. O rety, przecież ja jeszcze nie przedstawiłam mojego bohatera. Ten "mały", ale przecież "wielki", jakże uczynny i pogodny człowiek to Marek Janakowski! Taki zwyczajny człowiek chętnie pomagający innym, mieszkaniec Kutna. A propos, już "gnębię" narzekających. Marek jest osobą słabowidzącą od urodzenia, pracuje zawodowo na codzienne wydatki, bo z renty trudno utrzymać rodzinę. Tak więc nie ma w nadmiarze wolnego czasu, ale mimo to działa społecznie.
Polski Związek Niewidomych to nie tylko Zarząd Główny, który reprezentuje nas na zewnątrz. To przede wszystkim my - ludzie, którzy gdzieś tam w terenie, daleko od Warszawy podejmujemy małe działania, które przynoszą ogromny "kosz owoców" i dają satysfakcję.
 
 
Reklama
 
 

 
Stronę odwiedziło już 57121 odwiedzający webmaster - Marek Janakowski, mjanakowski@lodzki.pzn.org.pl
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=